W minionym tygodniu Zaporoże odwiedził prezydent Wołodymyr Zełenski. Powiedział, że ten kierunek rosyjskiego ataku jest dość aktywny, a ofensywa rosyjska jest realnym zagrożeniem. Dzięki armii ukraińskiej nie widzieliśmy jednak żadnej ofensywy. Życie w Zaporożu coraz bardziej wraca do „normalności”. Ponad 100 dni wojny zmienia wiele rzeczy. Ale skupmy się na życiu w mieście. Jest kilka pozytywnych zmian:
- Centralne części miasta są teraz oświetlane tylko przez godzinę (od 21:00 do 22:00).
- Cisza nocna zaczyna się o 23:00. W pierwszych dniach inwazji rozpoczynała się o 20:00.
- Przestrzenie publiczne stają się coraz bardziej atrakcyjne. Fontanny znów działają (nie wszystkie, ale jednak). Na zewnątrz jest tak gorąco, że ludzie się w nich kąpią.
Teraz, jeśli gdzieś daleko w nocy słychać eksplozje, mieszkańcy rozumieją, że to ukraińska artyleria nęka Rosjan.
Tak, uderzenia miały miejsce w różnych częściach Zaporoża, ale na szczęście miasto nie jest tak zniszczone jak Charków czy Mariupol. One były celem bombardowań znacznie, znacznie częściej.
Zniszczenia po ostrzale są naprawiane i proces ten trwa, z wyjątkiem zaatakowanego centrum handlowego, które stoi w głównym punkcie miasta jako przypomnienie, że mamy do czynienia z inwazją „braterstwa” z północy na pełną skalę.
Jedna z firm oferuje wynajem łodzi do rekreacji na wodzie. Rzeka Dnipro jest zamknięta dla ruchu, ale okazja jest niesamowita i tania. To miejsce jest dość popularne wśród mieszkańców. Tak jak inne, w których można odpocząć i się zrelaksować.
I jeszcze jedno: alarm przeciwlotniczy jest teraz po prostu irytujący; wydaje się, że nikt na niego nie reaguje i nikt nie chowa się do schronu.









